Archiwum 15 grudnia 2002


gru 15 2002 Kiedy mówię "Kocham.."
Komentarze: 3

Kiedy mówię "kocham" to wypływa to z głebi mnie, mówie całą sobą. Swobodnie w głebi mojego jestestwa uwalniają się uczucia i płyną w kierunku muru , który budujesz słowami..."U....... j. d. s.."  Słowa "kocham " są jednak zbyt mocne, nie rozwalą się z trzaskiem o ściane, tylko miękko, płynnie -jak nurek sięga dna- odbiją się od niej i zawrócą, by wbić się harpunem w mięsień Serca...Czy to boli? Nie , to kwestia przyzwyczajenia, wyrozumiałośći, spojrzenia z innej strony. Wtedy to nie harpun tylko szczepionka, która uodporni   Serce. Jedno ukłucie, czerwona plamka wokół przez kilka dni i nadzieja na wytworzenie przeciwciał.... Powiedziałeś , że zapinam zmasakrowane ciało w czarny worek... a to jedynie moja  asekuracja przed bólem i mam nadzieję , że uda mi się do końca zaciągnąć zamek....

O 4 nad ranem znowu bezsenna noc obudziła śpiące we mnie Dziecko. Powrócił lęk. dziecko zwinięte w pozycji embrionalnej zaczęło łkać głośno, tuląc do brzucha poduszkę.... Jak smakuja łzy o 4 nad ranem? Są trochę senne, ale mocniej wstrzasają na wpół śpiącym ciałem. Płacz Dziecka we mnie...uspakajam je budząc Rozum, budząc racjonalność, wytłumiająć emocje. Płacz... nie tłum lęku w sobie, będę podawać Ci chusteczki, przyniosę ukochaną maskotkę...może masz ochotę na gorącą czekoladę?....

Mój Kochany Rozumie"! Cieszę się, że wróciłeś do mnie. tak mi dobrze z Twoją pomocą, z twoją logiką, Twoim potencjałem inteligencji....Powiedziałam Ci kiedyś, że dzień w którym zagłuszysz Serce bedzie dniem mojej klęski, a Twojego triumfu....Nie! To dzień mojego wybawienia!

Przyznaję Ci to ... JA- "Trzeźwe" w niedzielny poranek Serce

abstrakcja : :