Archiwum grudzień 2002, strona 5


gru 05 2002 zasługuję na śmierć!!!!
Komentarze: 14

Co się dzieje...to chyba jakiś sen? Koszmarny sen.... Zabiłam kogoś.... Tylko jak , kiedy ,czym....? Nawet nie jestem warta prawdy.... niczego nie jestem warta. Nikt nie potrzebuje mojej pomocy, nikt nawet nie chce zrozumieć mnie...Bo mnie nie można zrozumieć i nie można kochać .... Więc wszyscy mają rację, to ja jestem zawsze wszystkiemu winna.....Nie jestem nawet godna prawdy ... nie, ja już nie chcę żyć...Rozpierdalam wszystko na swojej drodze.... sprawiam ból.... nieświadomie, nie chcący ranię.... jestem gówno warta....Koniec ze mną. Skoro zabijam , to sama zasługuję na śmierć!!!! Nikt nie będzie przeze mnie cierpiał... jestem "humanitarnym mordercą" ...

abstrakcja : :
gru 05 2002 not this time....
Komentarze: 1

Stanęłam przed lustrem, spojrzałam sobie w oczy ... ogarnęłam spojrzeniem kontur twarzy. "..Co mam Ci powiedzieć A.? jak mam się wytłumaczyć przed Tobą, za ból , który Ci sprawiłam, moja kochana , rozumna A.....czy tym razem też dasz sobie radę...? Nie sądzę, not this time.... Wybaczysz mi moje porywy serca...? Wiedziałam , co Ci zgotuję, ale zaufanie było silniejsze, namiętność była silniejsza, pragnienia były silniejsze...". Usiadłaś teraz przed tym olbrzymim lustrem na podłodze, z nagimi nogami pod brodą , skulona w samej sobie, objęta mocno ramionami, w tym co zwykle ,ciepłym i  za dużym swetrze....Ale jest ci nadal zimno....lodowato...I nie ma nikogo , kto mógłby Cię objąć ramieniem....(?)....Słyszę jak targa Tobą szloch, wbijasz paznokcie w skórę ... "To moja wina.... zrobiłam Ci krzywdę, bo miałam serce pełne wiary i nadziei, a ono....Wybaczysz mi A.? Pewnie nigdy .... Wyjedź ze mną , proszę...na 2,3 dni....To będzie tylko nasz czas, wrócimy do siebie, odzyskamy spokój, albo jednym konkretnym ciosem zakończymy tę mękę, jaką jest życie....chciałabym spełnić Twoje marzenie....Chcesz być TAM? Posłuchasz jego muzyki, a potem zdecydujesz ,co dalej...".

Przyszedł i zastał Cię płaczącą na podłodze....ostatnio płakałaś przy nim parę miesięcy temu....Powiedziałaś ,że wyjezdżasz odpocząć.... Wyjedź.

abstrakcja : :
gru 05 2002 mój dom
Komentarze: 6

mój dom....

(namiastka domu we mnie...bo źle mi Tu..)

.... czasami są takie dni, kiedy życie zwalnia .... powolność myśli, powolność ruchów, powolność odczuwania ....wtedy lubię zajrzec tam... mam  takie swoje miejsce , gdzieś tam w środku siebie...., kładę się spokojnie ,zamykam oczy, rozluźniam ciało....10,9,8,,,,,,4,3,2,1....schodzę niżej , głębiej w siebie...jest coraz spokojniej ,coraz bardziej bezpiecznie....zsuwam się delikatnie na dno mojej duszy....              

Jest tam dom...mój dom....jeden duży prostokątny pokój.....z wyjściem na ogród.  W tym pokoju jest to, z czym czuję się najlepiej i to co jest mi potrzebne ,by tak się czuć.   W kącie stoi duża, miękka, rozłożysta kanapa...siadam na niej i naciskam guzik ...otwierają  się drzwi....przychodzi zawsze ten , kogo potrzebuję ... nigdy nie wiem kto....i mówi mi to, co dla mnie jest najbardziej  istotne. Na środku pokoju stoi biurko, na nim klawiatura z małym monitorkiem, wtukuję date i na momitorku pojawiaja się obrazy z  przyszłości, przeszłości, co chcę....czasami nie pojawia sie nic .... Dalej przy ścianie jest rząd szafek i wielki kocioł ze żrącą substancją ...to "kocioł oczyszczeń" ...staje nad nim i garściami zrzucam wszystkie złe myśli, emocje... by się wypaliły...by się od nich uwolnić....To najbardziej pomaga....Po tym czuje się jak nowonarodzona....Jest też czarna szafka "nienawiści", mieszkają w niej ludzie , małe laleczki, których nienawidzę, lecz staram sie im wybaczyć....za każdym razem wyciągam je i posypuję złotym pyłem miłości....odstawiam jednak spowrotem jeszcze nie czas....jeszcze coś boli.....może następnym razem przeniosę  je do szafki obok z tymi, których kocham?                    Na końcu stoi olbrzymia szafa, kolorowa, nieco przesadnie ozdobiona, fosforyzujące  neony, cekiny, połyskujące materiały, migające lampki....to najważniejsza szafa w moim domu....mieszkają w niej karteczki z tymi wszystkimi wspaniałymi słowami , które kiedyś usłyszałam, które ktoś do mnie powiedział, pochwały, komplementy, wyznania, dowody sympatii, miłości  ...wszystko to, co wprowadza mnie w dobry nastrój w chwilach zwątpienia.   Otwieram te szafę i czytam je wszystkie , tak długo aż odzyskuję wiarę w siebie...

Przed domem jest ogród , ale o ogrodzie nastepnym razem..........

Mam ten dom od 6 lat i dobrze mi z nim było....ostatnio rzadko tam zaglądam ....wszystko pokrył kurz, boję się tam iść, bo nie wiem , czy znowu bedzie mi  tak dobrze....? A może wrócą wspomnienia .... może czas na przeprowadzkę...:)?

abstrakcja : :
gru 05 2002 last night
Komentarze: 0

Minęło tyle lat...

przeczytałam wczoraj moje listy do niego i od niego, wiersze na strzępach kartek, zapiski trudnych chwil....Jakaś refleksja...?.Przede wszystkim łzy.... Nie zmieniłam się przez ten czas ani trochę...zatrzymałam sie w miejscu, posiadam taka samą destrukcyjną zdolność przezywania uczuć jak kiedyś, nawet Miłości ...Nic te lata we mnie nie zmieniły pod kątem siły przeżyć...NIC...nawet nie uodporniłam się na ból. Dalej mam 18 lat ... czuję jakbym przespała ten czas, a wczoraj to drastyczne przebudzenie i uczucie pustki w sercu.... Bo serce pozostało to samo, ze swoją naiwnością i nieludzka wprost wiarą. serce, które nie potrafi obronic się przed miłością...nie ma juz na to siły ...Rozkłada dłonie w poddańczym geście... odrzuca broń.... z odwaga wystawia pierś na kolejne ciosy....(i znowu mu się oberwie...)

Boże, czy mało mu blizn...?! 

abstrakcja : :
gru 04 2002 krąg życia i śmierci
Komentarze: 6

Skrzyżowanie w dużym mieście.Wielkie czerwone światło jak nierealne słońce na szarym niebie ....  jak krew zmieszana z kroplami deszczu tworzy niesamowite kształty na szybie. Stoję...czekam. Obok mnie karawan...ktoś jedzie w swoją ostatnią drogę. Nagle auta odsuwają się, przejeżdża na sygnale karetka...trwa walka o życie... .Zielone , ruszam powoli... na przeciwko wyłania się bilbord  "Ratujmy życie noworodkom..." Krąg życia i śmierci zatoczył koło... Karawan cicho przemknął obok mnie. Zniknęły za zakrętem jego światła, niebo płakało deszczem ...

Starczy chwila nieuwagi, lub przeznaczenie , by przekroczyc próg....

Mój kolega, lat 21....wakacje, dach ścięty razem z głowami....

abstrakcja : :